Najnowsze komentarze
jazda-na-kuli do zdjęcia: -
fajne sprzęty..
No to proszę
A gdzie fotki nowej wariatki? ;)
Za to moja wariatka boleśnie kłuje...
te starsze motocykle z dwoma lampa...
Więcej komentarzy
Ulubieni blogerzy
Moje miejsca
<brak wpisów>
Moje linki

16.10.2019 21:36

Nie działa

Obły ma tak, że przygasa wtedy, gdy gwałtownie wykańczam proces hamowania, na przykład kompresując widelec pod światłami. Silnik w odpowiedzi traci wolne obroty, które opadają do tak niskiego poziomu, że motor wydaje się zgasnąć w następnej chwili.

 

Ma tak od początku, gdy jest ze mną, czyli od dwóch sezonów. Jest to jednak tylko mała niedoskonałość w jego pracy, bo maszyna przez ten czas zdechła tylko ze dwa razy. Za niski stan paliwa w komorach pływakowych w gaźnikach. To jest pewnie tego przyczyną i akurat sprawdzenie tego pominąłem, gdy uruchamiałem ten silnik po latach spędzonych w stodole bez kropli paliwa. Na razie wolę tego nie dotykać, lecz pilnować obrotów i nie powodować nagłego nurkowania widelca, tuż przed zatrzymaniem. Wtedy lustro paliwa nie kołysze się w komorach i nic się nie dzieje. Cztery baniaki pójdą równo i pewnie.

 

Tak pracowały również wtedy pod światłami, gdy do ostatniej chwili nie pozwoliłem się wyprzedzić BMW R1250GS i ZX10R na obwodnicy jednego z miast. Żeby tego w końcu dokonać, oba tamte motocykle musiały posunąć się poza wszelkie granice przyzwoitości, z wyprzedzaniem ciągu samochodów na skrzyżowaniu prawą stroną włącznie. Z kosmiczną różnica prędkości pomiędzy nimi i przy której - gdyby sprawy posunęły się za daleko, nic nie da się już zrobić. Przyjrzałem się im wyraźnie pod światłami, gdzie jeszcze raz się spotkaliśmy. Doświadczony z kobietą na BMW i młody, mniej doświadczony na Kawie. Ich wszystkich naraziłem na wielki przypał, nie wspominając o samochodziarzach na skrzyżowaniu. Wtedy jeszcze walczyłem na drodze ze wszystkim i ze wszystkimi.

 

Teraz ścigajcie się sami.

 

******************************************************< /span>

 

BMW R75/5 z 1973 roku też nie miało miało kropli benzyny. Niemiec płakał, gdy sprzedawał, a potem płakał kolega, a teraz płaczę ja, bo od lat wciąż nie chce działać. Ani u niego, ani u mnie. A miał być pięknym prezentem od losu. Dotarłem do faceta na amerykańskim forum, który kupił ten model jako nowy gdzieś w Kaliforni w 1971 roku. Napisał, że sprzedawca już wtedy ostrzegał go przed używaniem ssania podczas uruchamiania silnika na zimno. Jako okropna wada fabryczna w podciśnieniowych gaźnikach marki BIN, już wtedy dawała się we znaki użytkownikom tego modelu na tyle, że wyrzucali je, zastępując zasilanie japońskimi Mikuni.

 

Dostałem te gaźniki oddzielnie, wymontowane z motocykla. Przeglądnąłem, wyczyściłem, uszczelniłem, podregulowałem, zainstalowałem i... użyłem ssania podczas rozruchu. Do tego kontrola ciśnienia w cylindrach wykazała jedynie 6 atmosfer zamiast 9. Regulacja zaworów niczego nie zmieniła, może nawet pogorszyła sytuację. Wymiana świec, akumulatora i filtra na części dedykowane też niczego nie wniosła. Gaźniki raz przelewają, innym razem nie. Raz zapali, innym razem nie. Nawet raz udało się okrążyć wioskę dookoła, więc szybko kupiłem dwie butelki wódki. Motocykl miał niesamowitego kopa. Znakomicie zapracował. Jednak następnego dnia już nie odpalił. Tamta krótka jazda ujawniła kolejne, czyhające problemy, takie jak luzy w skrzyni biegów, albo wałku napędowym, czy podjechane łożysko oporowe w sprzęgle. Udało mi się naprawić eleganckie trąbki. Ale udało się zepsuć obrotomierz. Pomagali mi Dżessi, Druciu, a nawet Liszaj. Radził pan Rychu, ale naprawdę boleśnie dojebał do ognia Jałuniu: „możesz zrobić se zdjęcie przy tym motorze, bo i tak nic więcej z tego nie będzie.”

 

I miał rację, nie było.

 

I dlatego powstaje pytanie do Was panowie:

 

Czy ktoś zna mechanika od starych BMW, który nie zechce uczyć się na moim motocyklu za moje pieniądze? Bo prawie samych takich, którzy tylko tak chcieliby znam. A ten jeden, który taki nie jest, czyli Magneto od CB1300 ma czas dopiero w styczniu, gdy wysiądzie wreszcie z kabiny Magnum i najpierw obrobi czekającą kolejkę innych motocykli.

 

Jakby co, to BMW mam załadowane na busie i dowiozę go w każde miejsce w Polsce, o każdej porze w nocy, jeśli ktoś wie jak mu pomóc.

 

**************************************

 

Dlatego ją wziąłem. Bo działała. Wariatka ma 660 ccm z jednego, japońskiego baniaka. I jest w tym jakaś mechaniczna potęga. Zasilana wtryskiem paliwa pulsuje tak, że mrowią synapsy. To czuć zawsze na otwarciu i na zamknięciu. Hamulec działa precyzyjnie. Ma tarczę 320 mm, stalowy oplot i osprzęt od Brembo z przodu i z tyłu. Biegi chodzą tak lekko, że można latać w klapkach. Do setki dochodzi w pięć sekund, a 160 na wyświetlaczu też pojawia się nie za późno. Zakręty można brać dopiero od środka łuku, bo jest tak zwrotna, że wszędzie jest wystarczająco szeroko na odpalenie soczystego slalomu. Na przednim kole nie ciąży już imadło wirującej mechaniki, a mała stosunkowo moc przetwarzana jest na odpowiedni, dość gęsty w tych warunkach technicznych moment obrotowy. To po to, żeby pasażer, przeciwny, silny wiatr, wyjście z zakrętu, czy droga pod górę, nie odbierały pary wibrującemu singlowi. Singlowi, który nie lubi powolnej jazdy. I zawsze bogato brzmi, do tego trzela na seryjnych kominach.

 

  • Od teraz będę musiał jeździć za tobą na jednym tylko biegu – podsumował K1300R, który potępiał od początku chwilową zdradę dużych nakedów.

  • Niekoniecznie – powiedziałem, bo wiem, że nigdy nie gadał z tego typu motocyklami. Żyje w nieświadomości.

 

Przez lata w jamie gościłem cztery gaźnikowe XT-eki. Dlatego XTX 660 okazała się ich znakomitym podsumowaniem. Jest zupełnie kimś innym, mimo wspólnej genezy.

 

Przez jedną tylko sobotę zajrzałem z nią w miejsca, o których odwiedzeniu od dawna nawet nie marzyłem. Robiliśmy takie rzeczy, że o matko...

 

A w niedzielę jakby nigdy nic zabrałem na przejażdżkę swoją kobietę. Bo Wariatka nawet na taki pomysł przystała z entuzjazmem. Wszystko jej pasuje. I tylko za to już stała się legendą.

     

Komentarze : 3
2019-10-17 19:08:27 okularbebe

No to proszę

2019-10-17 16:58:28 jazda na kuli

A gdzie fotki nowej wariatki? ;)

2019-10-17 09:36:37 GREGOR1365

Za to moja wariatka boleśnie kłuje mnie pod ziebra już przy około 70 km/h i z tego powodu też została swoistą legendą.
Mnie to nawet pasuje, zastanawiam się nad tym fenomenem korzystając w odpowiednich warunkach z uroków jazdy na 1-nce w okolicach tych prędkości kiedy ta zielona wariatka tak ładnie sobie wyje i wyrywa do przodu. W sumie to najlepiej nam we dwójkę...
Pozdrawiam.

  • Dodaj komentarz