Najnowsze komentarze
Średnie motocykle są naprawdę w de...
Raczej dobre nastawienie do nowocz...
jazda na kuli, heh skąd wiedziałeś...
yes yes yes! już od początku teskt...
też miewam takie refleksje o tych ...
Więcej komentarzy
Ulubieni blogerzy
Moje miejsca
<brak wpisów>
Moje linki

29.03.2020 22:17

Zmrożeni

Uruchomiłem Obłego na chwilę, żeby skoczyć po paliwo. Od strony motocykla wszystko zagrało tak, jakby nigdy nie było zimy. Jakby nie miał trzydziestu lat. Jakby nie był zbyt stary. Sprawiał takie wrażenie, jakby chciał wyskoczyć nawet gdzieś jak najdalej stąd. I grać na pustej szosie do zimnej nocy.

 

Wtedy jeszcze nie wiedziałem.

 

Od strony maszyny wszystko zagrało. W takich starych, sportowych motocyklach nie należy lekceważyć tego, że nie są jeszcze rozgrzane, nie są jeszcze gotowe do działania. Jeśli miałoby się w nich coś urwać lub pęknąć, mogłoby to stać się właśnie wtedy, gdy są zimne. Bo potem, gdy wypełnia je olejowa lawa i wszechobecny gorąc mechanizmów, gdy już parują falującym, rozgrzanym powietrzem, energią skumulowaną w wirujących trzewiach, nie poddadzą się. Będą grać pełnym akordem. Ruch je naoliwi do reszty. Zakonserwuje na dłużej. W gorące dni, parzące jak płomień ciepło olejowego silnika można poczuć na skórze przez wentylację w rękawach skórzanej kurtki, mimo dużej prędkości. Promieniuje pod sklepieniem szyby owiewki, nad zegarami i wokół kierownic clip-on jak reaktor. Jak żywy organizm. Przeszywa gorącem motocykl od chłodnicy do ogona, falami.

 

Dlatego na początku na małym gazie. Obły II jest lepiej ustawiony od Obłego I, bo nie dusi się, nie zrywa ciągu, gdy jego gaźniki od 1100 są jeszcze zimne. Nie trzeba też pilnować wolnych obrotów. Ssanie jest otwarte to kręci się wyżej, zasunięte, kręci się niżej, stabilnie tak, jak ma być.

 

Idzie gładko od samego początku. Aż korci, żeby od razu dać mu z garści. Dobrze reaguje na otwarcie, tylko na to czeka.

 

Jak zwykle zamiast na stację paliw, ruszyłem na małe kółko. Około pięćdziesięciu kilometrów. Kilkadziesiąt minut ucieczki przed trudem i znojem, kłamstwem tego świata. Żółtą zarazą. Z pominięciem stałych miejsc przejazdu, czyli tym razem jakoś inaczej. Bo popołudnie tylko wydawało się bezkarnie cytrynowe. Można byłoby pić wódkę w ogrodzie, albo wsiąść na motocykl. Byle nie wychodzić bez powodu. Skoro tak trzeba, ok. Schodzenie z linii strzału, ok.

 

Wtedy jeszcze tego nie wiedziałem.

 

  • Jak tak idziesz przodem przez las po zmroku z taką prędkością, to nie boisz się, że nie dostaniesz szansy na zobaczenie w porę tego, co kryje się w krzakach przy drodze? – zapytałem kiedyś prowadzącego nas V-maxa 1200 rocznik 1996, gdy potem mój TDM 850 rocznik 1991, on i CBR1100 Blackbird rocznik 1999 Calmly'ego spotkały się znów razem raz na wielki czas o zmroku, raz na milion lat w tym samym kosmosie.

 

Dawno temu, gdy noce w lecie mimo, że były duszne i gorące, to były przejrzyste jak myśli. Gdy motocykle odpoczywały razem. Bez podziału na kategorie. Gdy polegaliśmy na nich całkowicie.

 

  • Nie możesz wtedy myśleć o tym. Nie możesz wtedy myśleć o niczym innym. – odparł mi natychmiast. W domyśle chodziło mu o ten czas, gdy jedziesz na motocyklu, że masz się wtedy skupić całkowicie i kropka.

Nie szukał słów, ani dobrej wersji odpowiedzi. Stał, gdy to powiedział, a my siedzieliśmy. I nie dowierzaliśmy mu, widzieliśmy jak bardzo się spieszy, jaki jest niespokojny, jak zapierdalał na motocyklach. Taki był zawsze, nie lubił, gdy maszyny po jeździe odpoczywały zbyt długo. Jego czas przyspieszał. Ale powiedział mi prostą prawdę, zdążył. Nie chciałoby mu się wtedy, ani teraz tego czytać, ani wspominać.

 

Zapamiętałem to. Spodobało mi się takie wyjaśnienie sprawy tym bardziej, że zwykle nie lubię robić kilku rzeczy naraz. Zwłaszcza na motocyklu. No i zdarza mi się tracić uwagę, gdy podróż trwa zbyt długo. Nie obserwuję wtedy dokładnie pobocza. Myślenie wyłącznie o jeździe bywa więc najtrudniejsze.

 

Nie wiedziałem tego jeszcze, że nie będzie mi się podobało na motocyklu tego popołudnia. Że zamkną Czechy i świat, że czas się zatrzyma. Pęd 160 na godzinę Obłego, po które kilkukrotnie sięgnąłem dla głębszego oddechu i resetu, wydało się jakieś takie niepotrzebne. Głupie. Zakręty wydały się bardziej niebezpieczne niż zwykle. A myśli o tym, co za sobą zostawiłem przeszkadzały. Nie podobało mi się nawet to, że było pusto na drodze, prawie nikogo. Przestałem myśleć nawet o tym, co będzie następne, co za zakrętem i na jakim biegu wyjść. Zostałem zablokowany. Jako motocyklista, zupełnie zdekoncentrowany. Gdybym spotkał kogoś szybkiego na innym motocyklu, nie pościgałbym się. Przepuściłem nawet jakiś wóz. Pierwszy raz od dawna zwyczajna Kia Optima była dla mnie zbyt szybka. Wystraszyła mnie, gdy prowokuąco usiadła na ogonie.

 

Dlatego zatankowałem i wróciłem do jamy.

 

Nie wiedziałem tego jeszcze, że w obecnym czasie, nie będziemy w dobrej formie podczas jazdy na motocyklu. Nie osiągniemy tego stanu skupienia za sterami, co zwykle. Nie będzie nam się podobało to wszystko tak, jak zwykle. Będziemy martwić się o tych, od których uciekamy. I to nie tylko o rodzinę. Bo o znajomych, klientów, szefów i podwładnych. Przejściowo, tymczasowo przestaniemy być wolni na motocyklach. Zmrożeni.

 

Przeszło mi przez myśl, że motocykle nie takie, jak Obły zostaną uziemione na jakiś czas, bo my będziemy jak śnięte muchy, jak przestraszone zwierzę. Niespokojni i jeszcze bardziej niebezpieczni.

 

 

 

     

 

Komentarze : 4
2020-03-31 16:23:03 Calmly

Kiedy dałem jej na starym, opuszczonym lotnisku do prawie czerwonego pola na drugim biegu, pas startowy nagle się skończył i nie było mowy o wrzuceniu wyższego. Ten piec aż kipiał, kiedy nagle otwierało się cztery bramki slinghshot&#8217;ów.
Flaki mi się trzęsły na myśl o same zapytanie Ciebie czy można się karnąć. Wiedziałem jak dużą dawkę adrenaliny uwalnia jazda tym motocyklem.
To był w tamtym czasie realny wojownik, zagrożenie dla innych, bardzo szybkich motocykli, dużo młodszych. Jest nim i dzisiaj.
No i ta pozycja w sidle. Trzeba było być zdrowym fizycznie, aby nie zapiekło gdzieś pod kolanem i aby nadgarstki nie pękły w pół.
Pure Super Sport to dobre określenie dla tego motocykla.

2020-03-31 12:19:49 okularbebe

Obły dołączył dość późno do składu chemicznego tamtej grupy ludzi. Wszedł do akcji wtedy, gdy układ sił już działał i stanowił główny punkt odniesienia.

Może dlatego, że był tak długo wyczekiwany (od 1987 do 2005 roku) zrobił mi pewną rewolucję. Żeby na nim przeżyć, musiałem ustawić się z nim trochę z boku całego nurtu wydarzeń.

Ale rzeczywiście, gdy ten silnik się już odezwał, nie dało się za niego schować. Wszystko milczało.

2020-03-31 00:44:55 Calmly

Pamietam tę noc dokładnie. Nie chciało wracać się do domu. Szczególnie wtedy kiedy postawiło się wszystko na jedną kartę i przejechało ponad dwa tyś km aby spotkać się z ludźmi, którzy w znacznej części ukształtowali mój motocyklowy świat i nie tylko. Aby usłyszeć od nich historie palące myśl i rozgrzewające ciało. Aby móc poczuć to jeszcze raz. Aby eter wypełniła wibracja ich istot i aby rozumieli się bez słów, korzystając czasami z języka gestów znanego tylko im, niezrozumiałego dla innych.

Rozmowa:
A ty co lubisz robić tato, w czym czujesz się dobrze? - zapytała córka. Lubię jeździć na motocyklu i nie tylko - odparłem, prowadząc w ślimaczym tępie ciemnografitowe estate. Ale motocykle są niebezpieczne - stwierdziła. Rozumiem co chcesz przez to powiedzieć. Chodzi ci, że motocykl nie chroni tak kierowcy przy wypadku jak np samochód - odparłem. Tak właśnie - skwitowała.
Pamiętaj, jeżeli czujesz się bezpiecznie, niezależnie od tego co robisz, jesteś bezpieczna. To kwestia postrzegania, czy szklanka wody jest w połowie pusta czy w połowie pełna.
Pałza przeciągnęła się na tyle długo aż, byłem pewien że nastąpowała refleksja w jej młodym umyśle. Nie powiedziała nic.

P.s.
Suzuki którą posiadałeś jako pierwszą grała cudownie. Silnik reagował sensytywnie na ciągniętą linke gazu, oddawał moc nagle, lecz w przyjemnym ciągu soczystych, stu kilkunastu koni mechanicznych. Wydech bardzo głośny, idealny na uplasowanie się w szeregach innych motocyklistów na miejscu nie innym jak pierwszym. Hamulce jadowite, dobrze dozowane i wyraźnie słyszane podczas zgniatania wentylowanych tarcz przez klocki, włożone w szczęki czterotłoczkowych NISIN.
Działo się.

2020-03-30 07:55:31 jazda na kuli

ja byłem w górach i też miałem jakiś taki nerwowy początek, ale tak po godzinie jak zobaczyłem szczyty w tle to mi puściło. ale rzeczywiście, gdzieś tam z tyłu głowy była ta obawa i asekuracja

  • Dodaj komentarz