Najnowsze komentarze
"Również dzięki seryjnemu, niedoty...
Taki youngtajmerek bajeczka. Mi si...
Kierownica była ustawiona na wpros...
jazda na kuli niezalogowałem się do: Smarując linkę
Żeby ten Harley się dżwignął do pi...
jazda na kuli, wiem, o czym piszes...
Więcej komentarzy
Ulubieni blogerzy
Moje miejsca
<brak wpisów>
Moje linki

12.06.2018 22:59

Raz, dwa... próba motocykla

 

Podobno opowieść bez legendy nie ma sensu. To możliwe, ale kogo to obchodzi. Debiut Obłego nie miał nic wspólnego z estradą w blasku świateł i cmoknięciami z podziwu. Zresztą czegoś takiego nie mógł on oczekiwać od bardzo dawna, a w dzisiejszych czasach w ogóle. I próbuje przyzwyczaić się do tego, że przez Masajów w kombinezonach pieszczotliwie nazwany został Babcią.

 

Do tej pory poza K1300R nikt nie widział Obłego na żywo, a tym bardziej z bliska i w locie. Chwilę to trwało, zanim Masaje otrząsnęli się ze zdziwienia, że to jednak nie głośny Broniu oraz politowania, że to tylko stary, cichy olejak, który już nie wygląda. Woleli zostawić mnie od razu za plecami. Nie protestowałem. Też tak wolę. W ten sposób łatwiej jest utrzymać tempo i może jest trochę jednak bezpieczniej.

 

Wracając robiliśmy to, co zawsze. Ale zmienili układ ruchu na jednym ze skrzyżowań i zbyt późno to zauważyliśmy, co jest tam grane. Że zatrzymujemy się do zera.

 

Obły ma tak dobre zaciski Nissin z przodu, że odciążony tył wierzga niedotykany przy dużej prędkości. I łatwo go utrzymać w linii, dzięki precyzji działania klamki. A zdaje się, że można nacisnąć na tę klamkę przy kierownicy jeszcze mocniej. Próba została zaliczona, zatrzymałem się za Masajami, choć niewiele wcześniej wyglądało na to, że stanie się inaczej i polecimy jak kręgle przeze mnie. Nie mając stalowego oplotu na przewodach hamulcowych zdawałem sobie sprawę, że mamy z Obłym tylko jedno lub dwa tak silne, awaryjne hamowania jeden po drugim w pakiecie. Warto jednak przećwiczyć nawet i to.

 

Na zakrętach trzymałem się za nimi po swojemu – z dala od kłopotów, ale na tyle blisko, aby być zawsze o czasie. Podczas wyprzedzania podchodziłem blisko, jeszcze bliżej. Te wszystkie opinie o słabych, miękkich ramach w starych motocyklach to brednie. Przynajmniej w przypadku GSXR750 '90. Dziś już wiadomo, że kluczem do stabilności motocykli podczas jatki jest głównie elastyczność ramy w kontrolowanym zakresie. Dlatego śmiem po cichu uważać, że w Obłym wraz z elastycznością jego aluminiowej ramy, wahacza i sztywnością widelca upside-down, osiągnięto prawie wszystko. Już wtedy. Dziś dodano motocyklom jadu w zasilaniu oraz elektroniki w silniku i zawieszeniu po to tylko, żeby amortyzator nie pompował, kółko nie wierzgało, widelec nie trzepał, a kierowca raczej podołał. Bardziej syntetycznie, bo nie ma innej drogi. Natomiast mocowanie wahacza i główki ramy z ciężkim silnikiem pomiędzy nimi, musi spełnić wciąż podobne założenia, które znano już wtedy.

 

Miałem problem z ZX6R w wersji torowej. Wstydziłem się go wyprzedzić, bo jest jednym z najszybszych i coraz częściej patrzył za siebie po to, żeby sprawdzić gdzie jestem i co robię. Ale zrobiłem to, by jechać przodem chociaż przez chwilę bo widziałem, że również przygotowane na tor GSX750R mówi adieu i nam odchodzi. W ten sposób dogoniliśmy go razem i po niedługim czasie. ZX6R musiał widzieć z bliska wtedy to, jak walczę z trakcją i oponą, z której lecą wióry, a którą pożyczył Obłemu Broniu. Bo to na niej kupiłem GSF. I tak jak wcześniej w GSF, w Obłym okazała się jeszcze bardziej do niczego. Ponieważ to sportowy motocykl, można zagapić się i skręcać późno w zakręcie z jednoczesnym otwarciem na szeroko na niskim biegu i do wyjścia. A wtedy już nie trzyma. Zwłaszcza na nierównej nawierzchni. ZX6R wyprzedził mnie po zewnętrznej na ślepym zakręcie zamykając w tym samym momencie, co Obły, który go przepuścił. Był tak blisko, że mógłbym dotknąć go lewym butem jak Rossi Marqueza i zamknąć mu drzwi. ZX6R nie pozwolił mi być tam dłużej i dobra.

 

Na zakrętach czułem podmuch strugi gorącego powietrza z olejowej chłodnicy i od silnika. W zależności od tego, czy był to lewy, czy prawy łuk, to na danym przedramieniu odczuwałem płonący żar, wydmuchiwany spod owiewki i nad bakiem wprost do wentylacji rękawa kurtki. Gotowało się, choć nie oparłem się o ogranicznik rollgazu ani razu. Widziałem na zegarze sposób, w jaki kręcił się silnik Obłego od dziesięciu do trzynastu tysięcy obrotów na minutę. Uwierzyłem w to, że Obły to otwarta, 118-konna wersja mocy. Tak jak zapisano w uwagach w dużym briefie. Zresztą jedzie i tak o wiele mocniej niż mój pierwszy GSXR. Również dzięki seryjnemu tłumikowi, który chroni prawidłowo zachodzące w nim zjawiska falowe. Mam nieodpowiedni kask do Obłego, który pod wpływem pędu powietrza na fali zalewającego mnie podczas takiej jazdy potu przesuwa się i przesłania mi górną krawędzią wizjera widok drogi w oddali.

 

  • Gdzie jest CB1000R? - zapyta mnie GSX750R po pierwszym zatrzymaniu nie spodziewając się Obłego o czasie. Zdziwiony zniknięciem Hondy, którą dogoniliśmy, wyprzedziliśmy i chwilowo chyba zgubiliśmy.

  • Nie wiem – wzruszę ramionami.

  • Idzie idzie. Nie zostawałeś z tyłu. Bierz tę Babcię i dawaj z nami na tor.

Skronie na twarzach Masajów ociekały potem. Ich czerwone teraz czoła wskazywały na podniesioną temperaturę i ciśnienie krwi. Mówili szybko i tak też się poruszali po zejściu z motocykli. W takim, nabuzowanym stanie można przejechać jakiś odcinek drogi. Gdy szybkie myślenie walcząc z instynktem i często strachem odgrywa decydującą rolę. Musiałem odjechać w swoją stronę, aby nie widzieli, że trzęsą mi się ręce pod wpływem schodzącej adrenaliny.

Miałem szanować ten motocykl w inny sposób. Nie udało się. Jest wciąż zbyt ostry.

Komentarze : 1
2018-06-13 19:18:09 jazda na kuli

"Również dzięki seryjnemu, niedotykanemu przez nikogo tłumikowi, który chroni prawidłowo zachodzące w nim zjawiska falowe" ...w punkt

  • Dodaj komentarz